Media Społecznościowe

Kopalnia Złota w Złotym Stoku

W ostatni weekend czerwca wybraliśmy się w okrojonym składzie (bez syna i bez dwóch starszych podhalanek) na Turniej Rycerski do Złotego Stoku. Jest to obecnie miasteczko położone przy granicy z Czechami w województwie dolnośląskim w powiecie ząbkowickim. To najstarszy w Polsce ośrodek górniczo-hutniczy („działać” zaczął już ok. 2 tys. lat p.n.e.). „Od tego czasu aż do lat dzisiejszych zdołano wydrążyć przeszło 300 km sztolni, szybów i chodników rozmieszczonych aż na 21 poziomach”. Ostatnią działającą na tym terenie kopalnię złota zamknięto w 1961 r. Po zalaniu wodą sztolni okazało się, że w skałach znajdują się jeszcze spore pokłady złota. Niestety powtórne uruchomienie kopalni jest niemożliwe. Wypompowanie wody zalegającej w korytarzach prawdopodobnie spowoduje całkowite zasypanie sztolni - nakłady są zbyt duże w stosunku do oczekiwanych korzyści, więc obecnie kopalnia funkcjonuje jako muzeum. A jest to bardzo ciekawe i duże Muzeum. Jako jedyne w Polsce ma podziemny wodospad, umożliwia m.in.: przejazd podziemnym pomarańczowym tramwajem; zwiedzenie Sztolni Ochrowej, w której można zobaczyć zalany szyb ze średniowiecznym systemem rur odwadniających; popływać w sztolni łodzią; zwiedzić Średniowieczną Osadę Górniczą z wynalazkami Leonarda da Vinci; zobaczyć pod ziemią Muzeum Przestróg, Uwag i Apeli - niektóre są przezabawne np.: "osoby niepotrafiące trafić do sedesu prosimy rzygać przez okno", "prosimy nie sikać do zlewu", "po skończonej pracy załóż majtki", "pijcie odżywcze piwo Państwowych Browarów, litr piwa zawiera 250 kalorii, człowiek pracy potrzebuje 3000 kalorii dziennie"  (a jeżeli ktoś przyniesie tablicę, której nie ma, może za darmo w ciągu jednego dnia zwiedzić całe Muzeum). Z kopalnią związana jest też postać Wita Stwosza, ale o tym można poczytać TU.

 

Dojechaliśmy do Złotego Stoku przed rozpoczęciem turnieju, więc razem z Piwonią z Aroniowej Doliny FCI mogliśmy obejrzeć to niezwykłe miasteczko. Pracownicy Kopalni – Muzeum są niezwykle przyjaźnie nastawieni do turystów (jeszcze tak sympatycznych nie spotkaliśmy). Co więcej, okazali się miłośnikami psów – polskiego owczarka podhalańskiego – tj. naszej psiej dzidzi – Piwonii. Pozwolono suni wejść do zabudowań Kopalni, jednak nasze szczeniątko zdecydowanie wolało zwiedzanie Kopalni na zewnątrz niż w ciemnych korytarzach.

 

Turniej Rycerski w Złotym Stoku

Turniej Rycerski o Skarb Wolnego Miasta Górniczego Złoty Stok rozpoczął się od przemarszu rycerzy i rekonstruktorów ulicami miasta. Cudny to był widok! Rycerze na koniach, orkiestra, piechurzy, damy, służba, kupcy, rzemieślnicy  i … ciule obozowe … przemaszerowali z terenu Parku Miejskiego, gdzie był obóz rycerski i obóz rzemieślników na rynek miejski - tam znajdowała się scena – a na niej odbywały się występy aktorskie, teatr dla dzieci, koncert muzyczny (m.in. nasz ulubiony zespół Żniwa) oraz wiele straganów z zabawkami, jadłem i napojami.

Obóz rekonstruktorów rozłożony był w Parku Miejskim, pomiędzy huśtawkami, karuzelami, zjeżdżalniami dla dzieci (trwałe wyposażenie parku). Przed naszym kramem była huśtawka, która wieczorami służyła nam jako ławeczka do biesiadowania z reko-przyjaciółmi .

 

Naturalne kosmetyki

W Złotym Stoku furorę zrobiło masło  z solą magnezową i żywokostem, którym jeden z turystów w sobotę uleczył zwichniętą kostkę u nogi, a w niedzielę Jego żona przybiegła do mnie z samego rana i wykupiła pozostałe jeszcze maści żywokostowe oraz olejek żywokostowy do masażu obolałych mięśni.

Żywokost – w medycynie naturalnej, jak sama nazwa wskazuje, ożywia kość. Maści i inne naturalne kosmetyki zawierające korzeń żywokostu doskonale regenerują zwichnięte stawy, stłuczone, naciągnięte czy obolałe mięśnie. Dodatkowo zawartość soli magnezowej w maśle - wspomaga leczenie obolałych mięśni rąk (zwłaszcza po intensywnej pracy – np. przy komputerze), nóg – po dużym wysiłku fizycznym (masło żywokostowe z solą magnezową niweluje tzn. „zakwasy mięśni”). W dawnej medycynie zioło to należało do cenniejszych składników maści na złamania, zwichnięcia czy potłuczenia.

 

Podczas naszego pobytu w Złotym Stoku przeżyłam kilka niezwykle miłych chwil w naszych reko-wyjazdach…

Pierwsze: W sobotni wieczór po zakończeniu pokazów fireshow w parku była „dyskoteka” dla mieszkańców… przyciągnęło to do naszego obozu „lokalnych patriotów trunków”… Nasz samochód był zaparkowany w pobliżu, gdyż zapowiadane były burze. Obawiając się, że moje naturalne kosmetyki: mydła i maści spłyną do potoku, miałam je, jak zawsze, zapakowane w styropianowe pudła termiczne, co poza ochroną przez wysoką temperaturą i zapewnieniem należytej higieny, pozwala na ich szybką „ewakuację” do pojazdu.

Podchodzi do nas jeden z autochtonów o szeroko rozstawionych nogach i mówi…

„wy się niczego nie bójcie!, jak ja tu jestem nic się nie stanie Waszemu samochodowi… przy mnie jesteście bezpieczni…Ja wróciłem z Anglii cztery lata temu z całą rodziną…k..wa! co tam za życie… pracujesz od 9 rano do 18 wieczór i ch…! gdzie czas dla rodziny… po co mi ta kasa jak nie mogę odpocząć… dzieci nie znają ojca … i ch…! no i wróciliśmy… daje radę… mam teraz dobrego szefa… wracam do domu około 16… mam czas dla dzieciaków… dobrze się uczą … i ch…!".

Rozmowa z autochtonem toczyła się w takim duchu ponad godzinę… aż nogi nas rozbolały… no i tubylec się zlitował i wrócił do swoich kompanów na ławeczkę…

Samochód był bezpieczny pod ich okiem… z każdym łykiem trunku coraz bardziej … kaprawym …

 

Drugie: W dniu powrotu do domu podczas pakowania „bambetli”  do samochodu… pakunki jeszcze nie wszystkie w aucie, gdyż najpierw pakujemy stoły i namiot a reszta gratów na wierz cierpliwie czeka na swoją kolej rozłożona wokół auta… podchodzi do mnie … niezwykle zmęczony życiem i… piwem tubylec… z butelką piwa w ręku, bez zębów przednich na obu żuchwach... nic myślę… tylko chce na piwo… mąż zajęty pakowaniem samochodu, Zosia z Piwonią poszły na ostatnie przed podróżą siku i kupkę psiątka… ja sama pilnuję dobytku… co tu zrobić… w myślach oceniam ile mu „pożyczyć” … a chłopina do mnie …przerywaną mową…

„jak ja Wam strasznie dziękuję, jestem Wam wszystkim wdzięczny, że Wam się chce, tak poświęcać… przyjeżdżacie z tak daleka tu do nas, śpicie i mieszkacie w takich warunkach żeby nam trochę historii pokazać!

Dzieci taką lekcję będą długo a pamiętać…

Jak ja wam jestem wdzięczny!

Jak bardzo lubiłem w szkole historię, ale uczyć to nie…

Bardzo wam jestem wdzięczny, jak to wszystko pięknie pokazujecie…

Tu jest bieda…, ludzie biedni … bez pracy, a Wy przyjechaliście nam tyle pięknego z historii pokazać!”.

… mówił powoli, widać, że trudność miał w doborze słów, bo piwny napój troszkę zaczął rządzić jego językiem…., ale to co powiedział było najpiękniejsze pod słońcem…

Długo to zapamiętam…

Dla mnie też początek przygody z rekonstrukcją to właśnie była chęć pokazania dzieciom historii inaczej niż w książkach co z czasem zaowocowało także zainteresowaniem średniowieczną higieną. Tak moja pasja rozszerzyła się na naturalne kosmetyki.

Coroczne wyjazdy na DNI GRUNWALDU zrobiły z naszego syna pasjonata historii wojskowości…, w szkole na lekcji historii zdarzało mu się poprawiać lub uzupełniać wypowiedź nauczyciela (zwłaszcza z zakresu epoki „okołogrunwaldzkiej” lub II wojny światowej). Niestety obecnie szkoła tłamsi dziecięce pasje i …nauczyciel nie docenił wiedzy oraz zaangażowania mojego dziecka w historię – zwłaszcza wojskowości i II wojny światowej… a ja wiem, że wiedza mojego syna przewyższa wiedzę przeciętnego człowieka!

I to jest w rekonstrukcji najcenniejsze!

Jeśli tylko Efendi zorganizuje kolejny Turniej w Złotym Stoku, a Pan Bóg nam pozwoli, to pojedziemy jeszcze z całym stadem! I mam nadzieję znów spotkać miejscowych pasjonatów historii! 

 

 

 

Turniej Rycerski o Skarb Wolnego Miasta Górniczego Złoty Stok 25-27.06.2021

10 października 2021
LAWENDOWO Budków prezentowało naturalne kosmetyki zero waste podczas Turnieju Rycerskiego w Złotym Stoku. Opowiadaliśmy jak w średniowieczu ludzie dbali o higienę a każdy mógł u nas zaopatrzyć się w rzemieślnicze kosmetyki ręcznie robione
Lawendowo Budków relaks we własnym domu